Sielce Records

Sielce Records

Genres: poland, dance

About Sielce Records

Sielce Records - Zbyszek Wyrwich (1985) z Warszawy. Muzyką interesuję się teoretycznie od 7-ego roku życia, praktycznie od roku 2003. W 1992 roku miałem pierwszy kontakt z keyboardem (jeśli to coś można tak nazwać), zacząłem uczyć się gry, sam na tyle, na ile potrafiłem. Nie miałem żadnych wskazówek ani kontaktu z kimś, kto biegle posługuje się właśnie klawiszami. Z czasem padł pomysł na szkołę muzyczną, ale na pomyśle się skończyło. Pod koniec 2002 w moje ręce trafił kolejny keyboard - Yamaha PSR-350, z którym nie rozstaję się do dziś. Pierwsze próby zgrania ze sobą sampli z eJay'a i Music Makera kończyły się raczej terapią, mającą na celu podrażnienie ucha. Do czasu, gdy przyszła kolej na FL Studio. Zaczynałem od darmowych, ogólnodostępnych sampli, korzystając ze wszystkiego, co tylko znalazłem w sieci. Ucząc się coraz to nowych rzeczy, wsłuchując się w twórczość innych producentów, zacząłem (a raczej starałem się) naśladować charakterystyczne w niej momenty. Na swojej drodze nie spotkałem nikogo, kto mógłby mi poświęcić chwilę i podpowiedzieć coś na temat robienia muzyki. Najprawdopodobniej właśnie przez to, że wszystkiego musiałem nauczyć się sam, dzisiaj pomagam początkującym, działając w organizacji Polish Sound Division - www.psd-team.org - zapraszam do rejestracji. Gdy zacząłem osiągać "jakiś tam poziom", znośny dla uszu, zacząłem bawić się w remiksowanie starych przebojów. Nie podejrzewałem wtedy, że będzie to miało istotne znaczenie w całej tej muzycznej przygodzie, która trwa do dnia dzisiejszego. Wkręcając się coraz bardziej w odświeżanie staroci, została mi przyklejona nalepka, która utożsamiała mnie właśnie z taką działalnością. Ludziom się to podobało, więc przyszedł też okres, że niczego innego nie robiłem. Cały czas szukałem nowych pomysłów, zabierałem się za coraz trudniejsze remiksy, sam sobie podwyższając poprzeczkę i dążąc do solidnego poziomu. Z biegiem czasu przestałem lubić remiksowanie, chciałem wreszcie robić swoje, a nie opierać się ciągle na czyichś nagraniach. Nagły zwrot, całkowita reaktywacja i dobicie do wyższego poziomu zawdzięczam skuszeniu się na remiks Varius Manx - "Piosenka księżycowa", który uważam za swój najlepszy jak do tej pory. Został bardzo ciepło przyjęty przez większość słuchaczy. Zacząłem go analizować sekunda po sekundzie, szukając w nim ewentualnych błędów i na nim zacząłem tak naprawdę się uczyć. Z racji że nie dotykam skończonych już rzeczy, wziąłem się za kombinowanie, w zupełnie innych obrotach, ale z tym samym akcentem. Zrobiłem kilka utworów, próbując przedstawić sobie porównanie z owym remiksem, zachowując zawsze coś charakterystycznego. Dzisiaj mam jasno przedstawioną sytuację, która pozwala mi kształtować swój własny styl, korzystając z sampli, których nagranie, przygotowanie i uporządkowanie zajęło mi wiele miesięcy. Jest to jedyna rzecz, którą niestety nigdy się z nikim nie będę mógł podzielić. Jeśli chodzi o tworzenie muzyki, to jestem leniem. Czasami nie chce mi się siedzieć na dopracowaniu utworów, choć dzisiaj wiem, że to duży błąd. Dlatego od wakacji 2007 staram się dołożyć wszelkich starań, żeby kawałek się podobał jak największej liczbie osób, żeby został odebrany tak ciepło jak remiks Varius Manx. Z jednej strony to źle, bo z klapkami na oczach dążę do realizowania teoretycznie niemożliwych rzeczy (gdy robiłem remiks VM po prostu "miałem dzień"). Z drugiej jednak to dobrze, bo przecież sam sobie jestem okrętem, sterem, żeglarzem. Od samego początku. Lubię robić muzykę, a uważam, że kiedy człowiek coś lubi, to jest się w stanie tego nauczyć (nie dziwię się, że są ludzie, którzy ogarniają np. rachunek prawdopodobieństwa, statystykę matematyczną, czy elektronikę). Kilka słów o prezentowanym stylu: na pewno to co robię to nie jest czysty Hands-Up. Przeszukując drzewo gatunków muzyki i ogarniając charakterystyczne dla tych gatunków rzeczy, swój styl nazwałem "całkowicie nieogarnięty". A to dlatego, że owszem są w nim elementy Hands-Up'u, ale jest i Hard Trance (m.in. typowy dla tego stylu kick i bass zazwyczaj w 2/3 lub 3/4 utworu), czasem trafi się moment z klasycznego Techno, Klubb Techno i innych podgatunków z rodziny Dancecore. Podczas dotychczasowej podróży przez clubstyle współpracowałem z wieloma producentami. Z ilością pozwalającą na to, żeby ich nie wymieniać (nie chciałbym kogoś pominąć). Wszystkim za współpracę bardzo chciałbym podziękować :) Staram się zawsze włożyć jak najwięcej pracy we wspólny sukces, nawiązać kooperację z możliwie jak największym gronem producentów i remikserów. Dlatego właśnie zawsze jestem gotowy na podjęcie wspólnego celu muzycznego, jak i do pomocy początkującym (kto wie, może kiedy się wybiją, ja nauczę się czegoś od nich?). Jeśli już rozpisałem się o celach i sukcesach, to niczym narcyz wymienię część składanek, na których można mnie usłyszeć: Bratwa DJ Set (mnóstwo), Shut up and dance, Repetillo, Las mezclas de Paco, Ultimate Euromix, Totally Orgasm, Basslicker's deep mixes, ItaloDancenow, również przez wiele tygodni zajmowałem czołowe miejsca na listach hitsurf.dk. Jest oczywiście kilka totalnych niewypałów niszczących uszy, ale co zrobić, skoro jest spore grono, którym się to podoba... Całkowicie nowe brzmienie jest możliwe dzięki zredukowania studia do absolutnego minimum. Chodzi o sprzęt, sample, wtyczki itp. Jeszcze przed wakacjami 2007 miałem mnóstwo (nieużywanego w sumie) tałatajstwa (wliczając profesjonalny sprzęt zewnętrzny: syntezatory, kompresor z wysokiej półki, monitory dźwięku jednej z najlepszych firm). W "studiu" pozostała stara, wysłużona i niezwykle sentymentalna Yamaha PSR-350. Sample VipZone wykasowałem jeszcze w 2006 roku, używam trochę z Vanguance, nieco swoich własnych, pracuję na wtykach reFX'a (Nexus), Native Instrument (Pro53), Novation (V-Station). Masteruję wszystko z poziomu FL Studio, używając wtyczek firm Waves, Sony i Yamaha. Jak każdy producent, mam swoich ulubieńców, których bardzo często słucham. Są to Mayth, Manian, Basslovers, Megane vs. v.Damme, Winter, natomiast z grona moich rodaków: DJ Key, MelTrance, Paul van K, Double Nave, Oca Basse, Bass Rockers i Raveman. Przy okazji - pozdro dla Was wszystkich :) Na koniec chcę podziękować wszystkim, którzy nawet w najmniejszym stopniu przyczyniają się do tego, że Sielce Records wciąż istnieje i coś tam się skleja, w szczególności wielkie podziękowania dla osoby, której jeśli bym nie spotkał to siedziałbym teraz w Szkocji i już byście o mnie nie usłyszeli raczej nigdy. Właśnie za ten cały bieg wydarzeń oraz zatrzymanie w Polsce bardzo Ci dziękuję :*

Taken from Last.fm

2,151 listeners  ·  13,422 plays via Last.fm